Edit Game
"Syzyfowe prace"
 Delete

Use commas to add multiple tags

 Private  Unlisted  Public



 Save

Delimiter between question and answer:

Tips:

  • No column headers.
  • Each line maps to a question.
  • If the delimiter is used in a question, the question should be surrounded by double quotes: "My, question","My, answer"
  • The first answer in the multiple choice question must be the correct answer.






 Save   13  Close
– A kawaler coś za jeden, czyj syn? –Tam jednego... –Co za jednego... tam? –Włościanina. –Proszę... włościanina. A dokądże to tak walisz samopas, kochanku–Do Klerykowa. –Fiu – fiu. A po cóż to? – Do szkół, proszę wielmożnego pana.
Andrzej Radek idzie do Klerykowa
Było to istne monstrum, stąpające na nogach szeroko rozstawionych, odziane w kupę błota i przykryte cylindrem zmiażdżonym jak stary kalosz. Marcin zaśmiał się jeszcze i ruszył z powrotem. Szybko w dawnym miejscu przerzucił kładkę.
Majewski obrzucony błotem
–Widziałeś? –Widziałem! – rzekł Marcin z determinacją, choć nie wiedział, czy to dobrze, czy źle. –Słuchajże, ty ośle, jeżeli mi piśniesz jedno słowo o tym, coś tu widział, to ja ci sprawię! Będziesz gadał? –Nie będę gadał, proszę księdza.
kłótnia księdza Waleckiego z inspektorem
Marcin nie miał już teraz ani wykwintniejszej bielizny, ani przysmaków. Nikt już teraz nie dzielił tak namiętnie jego tryumfów szkolnych ani opłakiwał niepowodzeń, ani zachęcał do nowych wysiłków.
po śmierci matki
Salonik ów było to istne pudełeczko wyłożone pięknymi sprzętami. Na środku błyszczącej posadzki leżał dywan, a na nim stały niewielkie mebelki obite jasną materią: wykwintna kanapka i foteliki skupione dokoła małego stołu.
salon u nauczyciela Majewskiego
. Z tego obłędu wyrwała go dopiero pani Marcjanna. Wpadła do izby jak kula armatnia i podrygując rzuciła się mężowi na szyję. – A to szelmowskie chłopstwo! A to nam usługę wyświadczyło! –
śpiewanie pieśni po rosyjsku
Chłopak z nagła wrzasnął przeraźliwie, szarpnął się, wyrwał z rąk nauczycielki i pędem pobiegł za sankami. Trafił na rów idący wzdłuż drogi, jednym susem wybrnął z zaspy i pędził przed siebie.
Marcin biegnie za odjeżdżającymi rodzicami
Usłyszawszy te wyrazy Sztetter zerwał się na równe nogi i zaczął machać rękami, ale Zygier nie umilkł. Jakby odepchnięty jego wzrokiem, nauczyciel siadł na swym krześle, podparł głowę rękoma i nie spuszczał oka z szybek we drzwiach.
Zygier recytuje "Redutę Ordona"
Wtedy z przedostatniej ławy wysunął głowę Tymkiewicz i donośnie po polsku szepnął: – Wojtek, ady k'sobie! Radek właśnie w owej chwili zebrał się w kupę, machnął linię prawidłowo i zaczął wybornie dowodzić. Śmiech ogólny zabrzmiał w klasie.
Andrzeja wyrzucono ze szkoły
W przeddzień fatalnego dnia mieszkanie, kuchnia nauczycielska i izba szkolna były obrazem zupełnego popłochu. Wszyscy biegali z oczyma szeroko rozwartymi i spełniali najzwyklejsze czynności w niewymownym naprężeniu nerwów.
wizytacja inspektora Jaczmieniewa
Raz jeden pani Wiechowska wyprowadziła Borowicza i Józię na spacer. Marcinek rzucił okiem w stronę południową i zobaczył górę, u której stóp stały Gawronki, gdzie się urodził i wychował.
Marcin się rozpłakał
Trafiały się dnie, że lekcje arytmetyki były dla niego od a do z niezrozumiałymi. Wtedy owiewał go strach idący z półświadomego przeświadczenia, że kłamie, że nie uczy się chętnie, że umyślnie martwi rodziców, że nie kocha ich wcale...
Marcin nie rozumiał języka rosyjskiego
– Kaszy, wie pani, to nie mogę, bo ani mój młynarz tego jak się patrzy nie zrobi – a zresztą, wie pani... Wolę za to kazać zemleć na pytel pszenicy. Będziesz pani miała czy na kluski, na łazanki, czy choćby też ciastko jakie upiec....
rodzice Marcina rozmawiają z panią Wiechowską o zapłacie